Idziesz. Bariera ludzi przed tobą podąża w kierunku poszczególnych klas. Idziesz. Gorąco, parno, duszno. W końcu jest sierpień, co oznacza w Danii początek roku szkolnego. A ty idziesz,
rozpuszczasz się,
nikniesz.
Jak kawałek czekolady w gorących, zachłannych ustach społeczeństwa.
Roztapiamy się.
Bez celu, bez sensu. Dematerializujemy się, z każdym dniem, godziną, sekundą, ba, nawet nanosekundą, coś w nas umiera. Podejmujemy wybory, idziemy dalej. Patrzymy na konsekwencje, próbujemy dalej.
I czasem coś nam nie wychodzi. Patrzymy, jak nasze życie roztapia się, znika jeszcze szybciej, bez śladu. I wtedy próbujemy ratować siebie i innych. Problem polega na tym, że społeczeństwo ma irytującą cechę - kiedy ty mu pomagasz, ono przyjmuje twoją pomoc, ale gdy ty masz problem, ono nie pomoże go rozwiązać. Ty, mszcząc się, zaczynasz wojnę z innymi, a inni z tobą. Niezdrowy, bezsensowny układ. Angażujesz się za mocno, gubisz siebie, robisz wszytko, by pokazać, ze ty tu rządzisz.
I tym samym, społeczeństwo cię pochłonęło. Rozpuściło. Sprawiło, że tylko władza i chora ambicja utrzymują cię przy życiu.
A społeczeństwo cię rozpuściło. Jego usta, z pozoru piękne, kolorowe wargi wciągnęły się. Z jamy ustnej nie ma odwrotu. A ty jesteś czekoladą. Słodką i naiwną.
Jedyną nadzieją to wymioty, ale o nadziei i wierze napiszę kiedy indziej.
Christabel
Nastrój:
tagi:
Droga
czwartek, 14.maja.2009, 18:33
"Gdy jestem w Polsce i muszę gdzieś iść, zazwyczaj idę środkiem drogi, ustępuję na bok tylko wtedy gdy przyjeżdża samochód. Natomiast w Danii dziwnym trafem moje nogi zawsze prowadzą mnie na chodnik."
Chyba nie muszę pisać więcej na ten temat.
Christabel
Nastrój:
tagi: